piątek, 7 czerwca 2013

Sekret kontroli nad życiem

"Pollyanna" Eleanor H. Porter.

Książka którą każdy powinien przeczytać i zagrać w grę tytułowej bohaterki. Grę która wnosi w życie radość. Grę której nie cierpią ludzie zgorzkniali, którzy - żeby móc ją zignorować - zaliczyli ją do tzw. błędów poznawczych, czyli przylepili jej etykietkę i są zadowoleni że mogą na każdego kto w nią gra patrzeć z wyższością jako na kogoś kto popełnia błąd.

Ale tzw. efekt Pollyanny, czyli "tendencja do myślenia o rzeczach przyjemnych i poszukiwania pozytywnych aspektów/cech w każdej sytuacji/osobie przy jednoczesnym ignorowaniu aspektów przykrych lub nieprzyjemnych" został źle zdefiniowany. Bo nie chodzi o ignorowanie czy zaprzeczanie temu co nam się nie podoba - przyjmuje się to do wiadomości, a potem - pomimo tego - szuka jakiegoś powodu do cieszenia się tą sytuacją i skupia na tym uwagę.

Od dziecka nieświadomie grałem w nią, chociaż zdałem sobie z tego sprawę dopiero kiedy przeczytałem tą książkę. Od tej pory świadomie staram się w nią grać. Nie zawiodła mnie do tej pory nawet w najtrudniejszych chwilach mojego życia, bo każda sytuacja ma jak medal dwie strony - wystarczy się jedynie skoncentrować na tej która przynosi radość - a nie zdarzyło się jeszcze żebym nie znalazł jakiegoś powodu do zadowolenia - nawet wtedy, kiedy ktoś kto mi był światełkiem, zgasł nagle w biały dzień, czy kiedy po urazie fizycznym musiałem się poddać długotrwałej rekonwalescencji.

Właśnie - ktoś kogo kochałem umarł a ja się z tego cieszę. Chore, prawda? A właśnie że nie - kiedy potrafisz dostrzec coś dobrego w śmierci ukochanej osoby - dopiero wtedy czujesz że żyjesz, i nikt kto tego nie przeszedł nie ma prawa mówić ci że tak nie powinieneś na to patrzeć.

Poprzez lata grania nauczyłem się że sekret tkwi w uzyskiwaniu kontroli nad swoim życiem. Kiedy wydaje się mi że "świat bije na oślep", że nie mam kontroli nad tym co się mi przytrafia - wszystko jest do niczego, ale tylko do momentu kiedy uświadomię sobie że mam na coś wpływ - na to jak na to zareaguję. A moją - nawykową już - reakcją na to co się zdarzyło jest wyszukiwanie powodów do zadowolenia z tego zdarzenia i robienie tego co w tej sytuacji daje mi poczucie że to co się stało miało jakiś sens.

Tak, cokolwiek się stało - pomimo tego co się stało - pytam się co - dzięki temu co się stało - mogę robić żeby dalej móc nadawać sens mojemu życiu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz